Martin Lechowicz

Piosenka o polskich katastrofach

Słowa i chwyty:

	1.
  d                        C         G         d
Chodzę po przejściach dla pieszych krokiem chwiejnym
Bo żyję w kraju, gdzie wciąż trwa stan wojenny
W Polsce stan wojny ma charakter stały
I każda droga może być polem chwały
     F          C     G
    Bo jestem twoim wrogiem
    Gdy jedziesz samochodem

2.
Jadąc w pociągu mam myśli niespokojne
Bo żyję w kraju, gdzie jestem wciąż na wojnie
Żyję z dnia na dzień, ciesząc się każdą chwilą
Bo przecież w każdej chwili mogę zginąć
    F           C      G
    Czy wyjdę dzisiaj żywy
    Z ramion lokomotywy

3.
Idąc ulicą za siebie się oglądam
Bo z każdej strony mi grozi czyjaś wojna
Nie od oręża w Polsce się dziś ginie
Lecz, że ktoś gdzieś nie zrobił co powinien
    F          C              G
    I przed kamerą nad twym grobem
    Prezydent ogłosi żałobę
  

Można zginąć na torach.
Można zginąć na drodze.
Można zginąć na przejściu dla pieszych.

Można zginąć, bo gdzieś kiedyś komuś się nie chciało czegoś zrobić. Bo ktoś gdzieś pomyślał, że "jakoś to będzie". Bo ktoś stwierdził: "to nie mój problem".

Każda dzisiejsza katastrofa jest zapłatą za skumulowane błędy z przeszłości. Za lenistwo, głupotę i brak wyobraźni - głównie ludzi, którzy mieli jakąś władzę i odpowiedzialność. Władzą się przejęli, odpowiedzialnością nie. Myśleli więcej o tym co tu i teraz, a nie o skutkach swojego braku działania na przyszłość.

Każde małe dzisiejsze niedbalstwo jutro wypowie nam wojnę.
Każdy, kto nie myśli o konsekwencjach zaniedbań, jest codziennym małym zbrodniarzem.

Zobaczymy tego w najbliższych latach o wiele więcej.

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Obława V (Psy) 146

Jacek Kaczmarski napisał cztery części "Obławy". W każdej z części można rozpoznać alegoryczny opis jakiegoś kawałka historii Polski. Bard umarł, ale historia trwa nadal. Gdyby Jacek Kaczmarski żył, jak opisałby dzisiejszą rzeczywistość w kolejnej części "Obławy"? Jak zobrazowałby dzisiejsze czasy, dzisiejsze wolne wilki i tych, którzy ich tępią? Zastanawiałem się nad tym, a wynikiem przemyśleń jest ta piosenka...